Podróże rodzinne

Górski weekend w stylu slow – Tatra Glamp w Bukowinie Tatrzańskiej

Wyjeżdżając często szukam miejsc noclegowych, które się czymś wyróżniają, które mnie jakoś poruszą, czymś zaskoczą. Przeglądam swoje ulubione strony, np. NOTsoFAR (wyselekcjonowane, wyróżniające się i urocze miejsca na pobyty rodzinne) lub wpisuję w wyszukiwarkę pożądane przeze mnie frazy.

Opisywaną dzisiaj miejscówkę znalazłam grzebiąc w ofertach, które dostaje od serwisu Slow Hop. Zakochałam się w tym miejscu od samego początku! Szybko zapadła decyzja, że tam wezmę męża, z okazji jego urodzin w lutym. Nie wahając się ani chwili zarezerwowałam nam 3-dniowy pobyt i czekaliśmy na odwiedziny w Tatra Glamp.

Czym jest to magiczne miejsce? To cztery namioty sferyczne, klapnioki, usytuowane w Bukowinie Tatrzańskiej, na ulicy Słonecznej 8, na stoku, z niesamowitym widokiem na Tatry. Nie jest to jednak pobyt w zwykłym namiocie, to tak zwany „glamping” czyli luksusowy camping. Każda z kopuł tworzy mały apartament, z częścią sypialniano-dzienną, zamykaną łazienką oraz maleńkim aneksem kuchennym. Pewnie wielu z Was pomyślało, że to iście szalony pomysł, by jechać na camping w lutym, prawda? Krystian chyba też tak myślał na początku, bo był bardzo sceptycznie nastawiony do wyjazdu. Ja wprost przeciwnie. Już same zdjęcia z ich strony internetowej bardzo mnie urzekły i nie mogłam się doczekać aż sprawdzę jak to wszystko wygląda na miejscu.

W międzyczasie okazało się, że wyjazd może się nie udać, nie mieliśmy opieki do dzieci. Właściciele byli pomocni, wspierający, bez problemu chcieli przenieść nam rezerwację na inny dzień. Na szczęście wyjazd udał się w terminie. Dostaliśmy namiot „Marysieńka”, TU macie szczegóły.

Na miejscu czekały na męża kwiaty, wino, czekoladki i ciasto, o które poprosiłam. Wszystko pięknie przygotowane, razem z listem do niego z życzeniami. I jak się później okazało, jako prezent do pobytu dla niego. Wielkie wow.

A co jeszcze na nas czekało na miejscu? Przytulne wnętrze, łóżko aż zapraszające do odpoczynku, wygodny fotel, no i te widoki!!! Niezapomniane, o każdej porze dnia! I to nie wychodząc z łóżka.

Klapniok zaskakująco ciepły (można sobie dogrzać dodatkowo kominkiem), z zapasem kawy, a nawet udostępnionymi książkami, jakby ktoś swoich zapomniał na wyjazd 😉 Jedyny minus dla mnie w zimie to system przepływowy wody pod prysznicem. Nie można odkręcić na full kurka, bo nie będzie leciała gorąca woda. No, ale względy ekologiczne do mnie przemawiają i byłam z stanie trzy dni to jakoś przeżyć. Poza tym, idealnie!

Jak ktoś się uprze, to może nawet przyjechać z dzieckiem – jest antresola z materacem do spania. No, ale kto by w takie miejsce przyjeżdżał z dziećmi? To miejscówka raczej dla par, na fajny, luźny pobyt w stylu slow. Ewentualnie dla dwóch przyjaciółek, na pogaduchy i spokojne wieczory z winem i książkami.

Co dla mnie jest jeszcze na plus w tym miejscu? Oczywiście góry! Blisko do znanych szlaków tatrzańskich, jak Rusinowa Polana, ale też do tych mniej znanych. Kilkanaście kilometrów na Słowację i do Zakopanego. Pod nosem trasy wycieczek pieszych, skitourowych czy biegowych.

A w samej Bukowinie są termy, jest wyciąg narciarski, są sklepy i różne restauracje i bary. My polecamy smaczną Restaurację Widok w Hotelu Harnaś.

Pobyt baaardzo na plus. Ja już myślę kogo tam wziąć następnym razem, bo wrócę na 100%!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *