Podróże rodzinne Podróże samemu Podróże w parze

Galapagos… Moje przygotowania do wyjazdu

Regularnie przeglądamy z Krystianem strony tanich lotów. Parę miesięcy temu trafiliśmy na super okazję wylotu do Kostaryki. Myśleliśmy nad kupnem o jeden dzień za długo i niestety oferta przeszła nam obok nosa. Za to parę dni później Krystian znalazł możliwość wylotu na Galapagos, lotem łączonym linii Avianca, z Monachium. Uwaga! Za 512 euro od osoby! I nie zastanawiając się długo, kupił dwa bilety – dla mnie i Tymka. Dlaczego nie na wyjazd rodzinny? Z prostego powodu. Nie dość, że podróż na te wyspy to nie był nigdy wymarzony kierunek dla niego i Mili, to on nie miał już tyle urlopu, a Mila nie chciała opuszczać na dwa tygodnie szkoły (1 klasa liceum, nowe środowisko). Za to dla Tyma to kierunek marzenie ze względu na zwierzęta. Ja mam podobnie. Uwielbiam te miejsca, gdzie ma się bliski kontakt z przyrodą.

Od kupna biletów do samej podróży mieliśmy parę miesięcy. Jakoś tym razem przygotowania zostawiłam wyjątkowo jak na siebie, bo zupełnie na sam koniec tego okresu, tuż przed wylotem.

W tym pierwszym wpisie poświęconym Galapagos opiszę Wam przygotowania przed wyjazdem. Przedstawię też taki szkicowy kosztorys podróży. Kosztorys robiony już po kupnie biletów, no ale kupno było zupełnie spontaniczne.

Co zrobiłam przed samą podróżą?
1. Ściągnęłam z internetu dwa krótkie przewodniki w formie pdf,
2. Przejrzałam kilka stron o podróży w tę część świata,
3. Kupiłam kilka książek, do przeczytania o Galapagos,
4. Zrobiłam zarys podróży – mapę podróży z wypisanymi ciekawymi miejscami, które mogą przypaść nam do gustu,
5. Zarezerwowałam noclegi na Bookingu oraz zrobiłam szkic kosztorysu,
6. Przygotowałam listę rzeczy do zrobienia przed wyjazdem,
7. Napisałam listę rzeczy do zabrania do plecaczków na drogę oraz do dużych plecaków.

Jak wyglądało to w szczegółach?

1. Pliki z internetu

Przewodniki, które znalazłam to kilkunastostronicowe pdf, po angielsku. Tu macie link do jednego, a tu do drugiego. Są tam w skrócie przedstawione najważniejsze informacje o podróżowaniu na wyspy. Jest trochę o zwierzętach, o ciekawych miejscach na każdej z wysp, o tym jak się przygotować do podróży oraz jaki środek transportu między wyspami wybrać. Pomocne. Szczególnie do stworzenia kosztorysu podróży.
Ale że ja lubię sprawdzać różne źródła sprawdziłam też kilka różnych blogów i YouTube, pod kątem wyjazdu na Galapagos. Patrzcie punkt 2.

2. Strony www i YouTube

Stron internetowych o podróży na Galapagos jest mnóstwo. Znajdziecie takie strony zarówno po polsku, jak i w każdym innym języku. Są to różne blogi, strony różnych agencji turystycznych, jak i krótkie filmiki na YouTube.
Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „galapagos+podróż” i wyskakuje Wam mnóstwo stron po polsku. Tu cała lista… A tu jedna ze stron po angielsku: Practical Wanderlust

Miłego czytania i oglądania!

3. Książki

Kupiłam też oczywiście przewodnik. Mam słabość do tego typu książek, mimo że w dobie internetu nie jest to zakup konieczny. Praktycznie wszystkich potrzebnych informacji dowiecie się z punktów 1 i 2, czyli internetu. Nie ma osobnych przewodników, poświęconych tylko Galapagos. Są łączone – Ekwador i Galapagos. Ale to nawet lepiej dla mnie, przyszłościowo, bo o samym Ekwadorze jako celu podróży też myślę. Wybrałam Lonely Planet.

Poza tym, znalazłam dwie książki, które zdecydowanie warto przeczytać. Przed lub nawet w trakcie podróży. Jedna opowiada o Darwinie i jego podróży. To „Podróż, która zmieniła świat” Alana Mooreheada, wydana przez Zysk i S-ka.


Druga to cudowna książka, z której się dowiecie o powstaniu wysp, o faunie i florze występujących na nich, „Galapagos. Historia naturalna” (Henry Nicholls, wyd.GW Foksal). Polecam!

4. Szkicowy plan atrakcji

Znając zapał Tyma do planowania, bazując na punktach 1, 2 i 3, sama usiadłam do stworzenia zarysu podróży. Wiedziałam czego nie chcę na pewno. Kilkudniowego, zorganizowanego rejsu po wyspach. Takie zwiedzanie na super jachcie, cały czas z grupą i za kupę kasy jest zupełnie nie dla nas. Wolimy sami sobie wszystko zorganizować, w swoim tempie. Czytając wszystkie poradniki wiedziałam już, że to jest jak najbardziej do zrobienia samemu, nie trzeba się pakować w taki grupowy rejs. Zaczęłam od zrobienia listy ciekawych miejsc, które możemy zobaczyć na miejscu. Bez nastawienia na konkretne. Lista miała być do zweryfikowania już na miejscu z Tymem. Do spontanicznego wyboru w zależności od naszych nastrojów, pogody i innych zmiennych. Zrobiłam taki ogólny plan podróży, przeznaczając na 3 zamieszkałe wyspy (z 4) po ok. 4 noclegi. Zweryfikowałam to o podane w internecie możliwości przemieszczania się pomiędzy wyspami. Stateczki płyną z San Cristobal tylko na Santa CRUZ (poranny i popołudniowy rejs, ok.6-7 i 13-14,), z Santa Cruz na Isabelę (tak samo) i San Cristobal (tak samo), z Isabeli tylko na Santa Cruz (tak samo). Czyli aby dostać się z San Cristobal na Isabelę trzeba zrobić parogodzinny stop na Santa Cruz. Wiedząc to, zabrałam się do rezerwacji noclegów i planowania ile wziąć pieniędzy.

5. Noclegi i kosztorys

Zgodnie z tych moim planem wyszło, że po przylocie na San Cristobal spędzimy 3 noce, następnie ruszymy na Santa Cruz (4 noce), Isabelę (4 noce) i wracając z Isabeli, dla bezpieczeństwa ostatnia noc znowu będzie na San Cristobal. Usiadłam do Booking.com i wybrałam parę noclegów, które będą dobre dla nas. Tak, jak pisałam Wam wcześniej – to miał być wyjazd budget (choć nie do końca taki był), więc noclegi nie były w wypasionych hotelach. Ale nie wybierałam również tych najtańszych. Zależało nam na jako-takich ocenach innych gości, ciepłej wodzie i wygodnych łóżkach. Na Galapagos można w niektórych, wybranych miejscach spać pod namiotem, ale jest to dość niewygodne – trzeba się starać o pozwolenia, miejsc jest niewiele, etc. Akurat na te wyspy, udając się nawet z plecakiem, warto wybrać nocleg choćby w hostelu. Co wcale takie super tanie nie jest, w porównaniu do innych części świata…
Ja zarezerwowałam  takie miejsca, w których płaciłam po przyjedzie, nic przed przyjazdem, w razie gdybym chciała jednak zrobić jakieś modyfikacje planu zwiedzania. Pamiętajcie, że do cen z Bookingu obiekty doliczają 12% podatku.

Nasze noclegi:
San Cristobal – Cabañas Don Jorge


Mały domeczek. Kuchnia z częścią jadalna, mini łazienka, sypialnia. Ganek z możliwością siedzenia. Czysty. Spore, ale krótkie łóżka (jak w każdym innym na Galapagos miejscu. Chyba robione bardziej na ich wymiar..). Bardzo miła Pani właścicielka, mówiąca tylko po hiszpańsku. Mega plus – praktycznie przy plaży.

Santa Cruz – Hostal Morning Glory


Uroczy hostel, ze śniadaniami. W środku patio z częścią jadalnianą. Mega pomocni właściciele, mówiący świetnie po angielsku. W drodze powrotnej, w trakcie tranzytu z Isabeli na San Cristobal i 5 godzinom na Santa Cruz przechowali nam bagaże. Czysto. W cenie pralnia! Przy głównej ulicy Puerto Ayora, kilkaset metrów od Centrum Darwina. Przy każdym pokoju hamak.

Isabela – Wooden House


Droższy obiekt. Ładny, drewniany, kameralny. Między portem a miasteczkiem. Przy drodze. Bardzo miła i pomocna obsługa. Dali nam większy pokój. Super śniadania. Mikro basenik. Na piętrze mała cześć wypoczynkowa.

I ostatni nocleg na San Cristobal – Casa de Jeimy
Najsłabsze miejsce, ale tylko na jedną noc. Między portem a lotniskiem (tylko 900 m do lotniska). Pani właścicielka mówiąca tylko po hiszpańsku, ale bardzo pomocna. Też nam przechowała bagaż w dniu wyjazdu (check out był już o 9!).

Nie rezerwowałam żadnych wycieczek przed wyjazdem. Wiem, że niektórzy tak robią (np.dwaj mili Polacy, których spotkaliśmy na jednej z wycieczek), ale ja postawiłam na spontan. W jednym miejscu okazało się to bardzo ryzykowne. Napiszę Wam o co chodziło jak dojdę do tego miejsca w kolejnych wpisach. Co do pozostałych kosztów to do swojego wstępnego kosztorysu podróży zakładałam ceny brane z internetu. Z częścią trafiłam bezbłędnie i faktycznie tyle wydaliśmy, co w założeniu. W innych punktach nie doszacowałam lub lekko przeszacowałam.

Na koszty samego wyjazdu (nie podaje tu kosztów szczepień dodatkowych, różnych zakupów, etc) składały się:
bilety lotnicze – lot Aviancą Monachium-Bogota-Guayaquil-San Cristobal i z powrotem + lot Lufthnsą Warszawa-Monachium i z powrotem = około 1500 euro za nasze bilety, już z podatkami,
noclegi – razem z podatkami te nasze 13 noclegów wyniosło nas 920 dolarów na dwie osoby, ale znajdziecie i tańsze, jak i o wiele droższe,
bilet wstępu do Parku Narodowego Galapagos + opłata na lotnisku – 120 dolarów od osoby. Płaci się na lotnisku w Guayaquil, bez tego nie ma możliwości dostania się na Galapagos (można obniżyć ten koszt, np.tańszy bilet jest dla Ekwadorczyków),
koszty statków pomiędzy wyspami – zakładałam ok. 35 dolarów za rejs. W praktyce wyszło taniej. Za rejsy San Cristobal – Santa Cruz – Isabela – Santa Cruz – San Cristobal, czyli 4 rejsy dla 2 osób zapłaciłam 220 dolarów. Taniej Wam wyjdzie kupno od razu rejsu „na tam i z powrotem”, na określone daty, niż kupno pojedynczych przepłynięć. Do tego trzeba doliczyć opłatę portową na Isabeli (10 dolarów od osoby), plus koszty taksówek wodnych. Na Santa Cruz i Isabeli statki nie dobijają do samego portu. Ze statku zabiera Was taksówka (na Santa Cruz 50 centów od osoby, na Isabeli 1 dolara). Czyli przy tym naszym planie to koszt dodatkowych 4 dolarów od osoby. W sumie za ten punkt wyszło 248 dolarów.
koszty podróży na wyspach – taksówki, autobusy. Jedną wyprawę zrobiliśmy sobie sami taksówką. Pan nas woził przez kilka godzin, wszędzie na nas czekał. Na inną pojechaliśmy w jedną stronę autobusem (za 1 dolara od osoby), a w drugą złapaliśmy stopa za 3 dolary od osoby. Plus jakieś krótkie kursy taksówkami, za ok. 5 dolarów. W sumie na te podróże wydaliśmy ok. 80 dolarów.
wycieczki. Oj, tu można zaszaleć. Ja przyjęłam, że na każdej wyspie robimy sobie jakąś wycieczkę, ale też sporo, w ramach możliwości, poznajemy sami. W ramach możliwości to dobre określenie, ponieważ w niektóre miejsca nie dostaniecie się inaczej niż z przewodnikiem (większość wysp to Park Narodowy!). Założenie było dobre, choć ceny niektórych, obleganych wycieczek zdecydowanie droższe, niż te podawane w sieci. Na te przyjemności wydaliśmy razem 620 dolarów!
jedzenie. To niestety punkt niedoszacowany przeze mnie. Galapagos słynie z ryb i owoców morza. Jasne jak słońce. Jedzą też inne mięso. Jak je jecie i lubicie jeść w lokalnych, tanich barach, to obiad macie już za kilka  dolarów. W przypadku bycia wege opcje szybko się kończą, jest ich niewiele, bo w końcu ile można jeść ryż z warzywami czy same frytki? Ja nie miałabym problemu i w takich tanich barach znajdowałabym coś wege dla siebie. Problemem było żywienie Tyma, który jest żywieniowo wybiórczy. A już wege to zupełnie. Dlatego nasze obiady, dla wegetariańskich turystów, były zdecydowanie droższe. W restauracji ok. 30-40 dolarów za posiłek dla naszej dwójki, już z napojami. Plus śniadania, kolacje i inne przekąski (np. lód na patyku 2 dolary, sok naturalny 3 dolary, frytki 3 dolary). Policzcie sobie ile to może wyjść… Jest też opcja gotowania samemu, ale trochę szkoda na to czasu na takim wyjeździe.
pamiątki. Tu też można poszaleć… Koszulki, kubki, pluszaki, torby, ceramika…
Macie już jako taki kosztorys. Co jeszcze przygotowałam przed wyjazdem?

6. Do zrobienia przed wyjazdem

Wyjazd do kraju tak egzotycznego dla nas jak Ekwador wiąże się z dokładnym sprawdzeniem czy przypadkiem nie potrzebne są tam jakieś konkretne szczepienia. Umówiłam się do lekarza medycyny podróży, od którego dostałam wszystkie bieżące informacje na temat szczepień (tu link o Galapagos). Jak się okazało, nasze żółte książeczki były wystarczające, ponieważ mieliśmy już robione te potrzebne szczepienia wcześniej, nie trzeba było nic dodatkowo uaktualniać. Wykupiłam tylko zapas swoich leków na alergię oraz takich, które mogą też się przydać (przeciwbólowe, na chorobę morską czy sprawy żołądkowe). Wymieniłam gotówkę (na Galapagos płaci się dolarami amerykańskimi, w wielu miejscach nie ma możliwości płatności kartą czy wybrania pieniędzy z bankomatu, choć nie jest tak tragicznie jak się spodziewałam), kupiłam ubezpieczenie na czas całej podróży i usiadłam do list, co spakować do bagażu podręcznego i do plecaków.

7. Lista rzeczy do wzięcia

Często jesteśmy turystami plecakowymi, tak zwanymi”backpackersami”. Podróżujemy z plecakami, nie walizkami. Lubimy hostele lub małe pensjonaty. Ważne, by w pokoju było czysto, by było wygodnie i by była ciepła woda. I tak w nim nie siedzimy, tylko cały czas gdzieś nas nosi. Dlatego moja lista „plecakowa” na taki wyjazd to nie lista, na której znajdziecie kreacje na wystawne kolacje czy buty na szpilce. Ma być wygodnie. Co nie znaczy, że nie kobieco. Parę sukienek też się znalazło. Nie napiszę Wam wszystkiego, co wzięłam, ale przedstawię kilka punktów, które moim zdaniem są kluczowe na tych wyspach.
krem z wysokim filtrem! Słońce operuje tak, że nawet jak Wam się wydaje, że nie opala, to właśnie pali Wam skórę… Przydaje się filtr 50, a nawet 100, leki (szczególnie na chorobę morską!),
okulary przeciwsłoneczne i coś na głowę – jak wyżej… Ja spaliłam sobie czaszkę,
coś przeciwdeszczowego – przydaje się na wycieczki w wyższe partie wysp. Tam często kropi, pada. A jak będziecie w trakcie pory ciepłej, od grudnia, to pada też regularnie w ciągu dnia. W końcu to strefa równikowa!
stroje kąpielowe (nie trzeba chyba tłumaczyć),
sprzęt do snorkellingu. Maska do pływania – nie jest konieczna, ale warto mieć swoją, by nie pożyczać. Wycieczki zawsze są w nie wyposażane, ale jak planujecie nurkować też sami, to po co za wypożyczanie co chwilę płacić? Niektórzy polecają buty do wody, ale my mając takie, praktycznie z nich nie korzystaliśmy. Jak jesteście zmarzluchami, to możecie wziąć swoją piankę do pływania. I znowu – wycieczki je udostępniają (nie wszystkie), można też pożyczyć na miejscu,
szybkoschnący ręcznik na plażę,
aparat, kamerę gopro (warto, ponieważ zwierzęta pływają wszędzie!),
sandały/japonki, wygodne buty sportowe na wycieczki w wyższe partie,
adapter do kontaktów amerykańskich i rozdzielacz do ładowarki (dzięki jednemu gniazdku naładujecie wiele urządzeń).

Nie będę Wam pisać tekstów, że koszulek tyle i tyle, bielizny tyle i tyle. Każdy bierze tyle ile lubi. Ja nie lubię prać na takich wyjazdach, więc ciuchów mam sporo. Ale i tak dodatkowo korzystaliśmy z opcji udostępnionej przez jeden hostel na pranie i suszenie (mieli serwis w cenie).

Do plecaczków podręcznych, na taką długą drogę warto zapakować sobie:
książkę/ czytnik,
ładowarkę, telefon,
butelkę na wodę (przydaje się na lotniskach, my mamy taką z filtrem, do której dolewa się wodę z kranu, bez potrzeby kupna kolejnych, plastikowych buteleczek),
ciuchy na zmianę: koszulkę, bieliznę, krótkie spodenki,
mini pastę do zębów, szczoteczkę i mokre chusteczki oraz inne mini kosmetyki, które uważacie, że mogą się przydać pod ręką (wszystko zapakowane w jedną foliową torebkę zapinana na zip),
– ewentualnie swój przygotowany posiłek, bo to co dają w samolotach jakieś super nie jest (choć dużo zależy od linii).
Ja mam też osobną kieszeń na wszystkie formalne papiery – paszporty, ubezpieczenia, książeczki szczepień, karty płatnicze, podręczną gotówkę. Lecąc na Galapagos trzeba pamiętać o tej opłacie za wejście do Parku Narodowego i opłacie lotniskowej – 120 dolarów od osoby). Kart pokładowych i potwierdzeń rezerwacji nie drukuję, mam w telefonie (po co marnować papier…)

I to chyba tyle jeśli chodzi o wszystkie przygotowania wyjazdu. Mam nadzieję, że moje wskazówki będą dla Was pomocne. Kolejny wpis szykuję o pierwszej ze zwiedzanych przez nas wysp – o San Cristobal. Coś czuję, że zarzucę Was zdjęciami i filmikami przedstawiającymi moich ulubieńców z Galapagos, lwy morskie. Bądźmy w kontakcie!

2 thoughts on “Galapagos… Moje przygotowania do wyjazdu”

  1. hej,

    Z jakiego kraju podrozowalas na Galapagos? Czy wymagano od Ciebie dokumentu potwierdzajacego szczepienie przeciw zoltej febrze?

    pozdrawiam 🙂

    1. Dominika, leciałam z Polski. Miałam już wcześniej zrobioną żółtą książeczkę ze szczepieniami, M.In. na żółtą febrę. Nikt tego tam nie sprawdzał, no ale myślę, że warto je mieć dla swojego spokoju 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *